Anna Kucharska

Anna Kucharska – mama zakochana w swoich dzieciach, która traktuje macierzyństwo jak największą przygodę życia. Introwertyczka, zamknięta w świecie liter na własne życzenie. Towarzyska wybiórczo. Z wykształcenia dziennikarz oraz politolog. Z zamiłowania recenzent, prowadząca blog recenzje-anki.blogspot.com. Gdyby była zwierzęciem, to zdecydowanie pandą. Pała niepohamowaną miłością do zielonego i czarnego. Niepoprawna optymistka i melancholijna marzycielka, wciąż chodząca z głową chmurach i łaknąca dobrych emocji. Wymyśla nowe historie, obierając ziemniaki, zmywając naczynia i biorąc kąpiel.

„Dom Beaty” to jej trzecia wydana powieść. Wcześniej, sygnowane jej nazwiskiem, ukazały się „Całkiem dobra książka o miłości” (2014 rok) oraz „Numer telefonu” (2015 rok). Na swoim koncie ma również udział w antologii „Blogowe dbajki” z 2011 roku, gdzie znalazła się bajka jej autorstwa – „Pomarańczowa choinka”, wówczas jeszcze pod panieńskim nazwiskiem. Ta sama opowiastka znalazła się w 2012 roku w audiobooku „Wyjątkowe święta Kiko, Niko i Sokratesa”.

Na platformie wattpad.com publikuje pod pseudonimem Szanuka.

Dom Beaty

Dom Beaty.jpg

Czym jest dom? Czy to tylko miejsce zamieszkania lub tymczasowego pobytu? Czy może „dom” to coś więcej? Może to miejsce wypełnione miłością i uśmiechami? A może „dom” nie jest nawet drewnianą lub murowaną konstrukcją?

Beata Polska, trzydziestopięciolatka z bagażem doświadczeń, będzie musiała odpowiedzieć sobie na to pytanie. Kiedy los niespodziewanie zmusza kobietę, aby powróciła do ojczyzny, ta jeszcze nie wie, że w rodzinnej Wetlinie dostanie szansę na odnalezienie samej siebie. Szansę na nowe, pełniejsze i szczęśliwsze życie. Tylko czy Beata odważy się z niej skorzystać? Czy okrutne wspomnienia z przeszłości w końcu uwolnią ją od siebie?

Czy istnieje miłość, która jest lekiem na całe zło? I czy istnieje dom, który nie ma konkretnego adresu, ale jest czymś, co wzywa do siebie z wielką, niewyobrażalną siłą?

„Dom Beaty” to książka, która odpowiada na te pytania. To opowieść o tym, że warto pokonać swoje lęki, aby nareszcie móc doświadczyć prawdziwego szczęścia.

Wiosenne porządki

Wiosenne_porządki.jpg

Aleksandra Kryszkiewicz wraz z rodzicami prowadzi rodzinną agroturystykę w Polańczyku. Kocha Bieszczady i swoje zajęcie. A gdy tylko ma wolną chwilę chodzi nad Zalew Soliński i tam w swoim tajemnym zaułku rozmyśla lub po prostu delektuje się ciszą. W innych momentach pisze powieść, której zakończenie spędza jej sen z powiek. Z wiernym kotem Luckiem na kolanach i psem Szarikiem obok nogi, lubi siadywać na altanie ogrodu rodzinnej posesji, gdzie pachną pnące róże.

Kiedy do pensjonatu przyjeżdża siostra Oli wraz z mężem i dziećmi, a także przystojny Marco, przyjaciel szwagra, życie dziewczyny zaczyna nabierać rumieńców.

Nabiera go jeszcze więcej, kiedy w drzwiach "Domu na Skarpie" pojawia się Karol, nieco arogancki, ale również atrakcyjny biznesmen z Krakowa.

Wszystko się zmienia i w życiu dziewczyny, tak jak co roku w pensjonacie, następują skrupulatne wiosenne porządki. Kurz w postaci przykrych, traumatycznych wspomnień musi w końcu zostać starty. Jednak czy pozwoli, aby ktoś szczególny jej w tym pomógł?

Czy namówi swoje serce, by zaufało i po raz kolejny zakochało się po bieszczadzku?